dimanche 25 juin 2017

Czy we Francji jest bezpiecznie?

Jedno z najczęściej powtarzających się pytań jakie słyszę od mojej rodziny, znajomych oraz czytam w mailach i pytaniach na różnych grupach, to to dotyczące bezpieczeństwa we Francji. To teraz powiem Wam jak jest i przy okazji odpowiem na kilka powtarzających się pytań.



Czy w Paryżu/we Francji jest bezpiecznie?
Jest tutaj tak samo bezpiecznie jak w każdym innym państwie na świecie, które nie jest objęte wojną. Powiedzmy sobie szczerze: terroryzm, poza tym, że nie ma koloru ani religii, to nie ma też granic. To, że w jakimś państwie nie było do tej pory zamachów, nie oznacza, że nigdy ich nie będzie. To, że jakieś państwo zostało dotknięte przez zamach, nie oznacza, że ten zamach się powtórzy. Owszem, jest taka możliwość, ale nie można określić tego, czy ten kolejny zamach nastąpi za tydzień, za miesiąc, za 5 lat czy w ogóle. Moim zdaniem, panika w związku z zamachami to trochę tak jak ubezpieczanie domu od powodzi po jej wystąpieniu, jeśli wiecie, co mam na myśli. We Francji dużo częściej słyszy się o zamachach, które nie doszły do skutku niż o tych, które miały miejsce. Mnie to wystarcza jako dowód, że policja jest skuteczna. Większe szanse są na to, że człowiek zginie na przejściu dla pieszych potrącony przez samochód, będzie miał wypadek na skuterze czy jadąc samochodem, wpadnie do Sekwany lub pod metro niż że zginie z rąk terrorysty. Mimo to nadal ludzie bardziej obawiają się terroryzmu, a nie pijanych kierowców, którzy mają mocne przebicie w policyjnych statystykach. 
Ostatnio jeden z polskich ministrów szumnie straszył Polaków okropną atmosferą we Francji i Belgii. Żołnierze na ulicach, czołgi, stan wyjątkowy. Ludzie pewnie boją się wychodzić z domów! Śpieszę donieść, że w Paryżu żyje mi się dobrze. Nie boję się wychodzić z domu i nic mnie nie ogranicza w życiu. Żołnierze na ulicach są, owszem. Policja również. I tak, kontrolują tożsamość niektórych osób. I tak, czasami niektóre stacje metra są zamykane ze względu na porzucony bagaż. Ale tak też było, chciałoby się rzec, od zawsze. Już podczas mojego pierwszego pobytu we Francji w 2009 roku widziałam uzbrojoną żandarmerię na ulicach. Ta sama żandarmeria była w Paryżu kiedy się tu sprowadziłam w 2012 roku. Szczególnie w pamięć zapadła mi taka scena: Creperie Beaubourg, mniej-więcej luty 2013 roku, zimne, szare, deszczowe popołudnie. Podawałam gorącą czekoladę i grzane wino parze przy jednym ze stolików postawionych pod oknem. W restauracji było mało ludzi, więc trochę zaczęliśmy rozmawiać, kiedy nagle nasza rozmowa gdzieś odpłynęła i wszyscy troje śledziliśmy 3 żołnierzy maszerujących ulicą Brisemiche. Widok niby normalny w Paryżu, ale mimo wszystko przerwaliśmy rozmowę. Pani, której podawałam czekoladę podsumowała to jednym słowem: Straszne. Bo jest w tym coś strasznego. W każdym z nas widok żołnierza będzie wywoływał inne skojarzenia, jednak warto pamiętać, że jeśli oni tu są, to nie po to, by nas przerażać, a po to, by nas chronić. 


Czy odczuwam strach? Czy ze względu na zamachy planuję wrócić do Polski?
Nie i nie. Bardziej niż terrorystów obawiam się nieodpowiedzialnych i pijanych kierowców. Nie sprawia to jednak, że zamykam się w domu na cztery spusty i niechętnie wychodzę na zewnątrz. Wręcz przeciwnie - korzystam z życia i robię wszystko, co kobiety w moim wieku robić mogą: chodzę na koncerty, do kina, teatru, jeżdżę na rowerze, latam po sklepach, spaceruję, umawiam się ze znajomymi i piję kawę/wino/cokolwiek na tarasie kawiarni. Gdybym miała przejmować się wszystkimi niebezpieczeństwami, które czyhają na zewnątrz niezależnie od kraju, w którym się mieszka, to chyba od dawna zmieniłabym mieszkanie na pokój bez klamek w jakimś szpitalu psychiatrycznym.
Do Polski raczej nie wrócę. To we Francji zaczęłam dorosłe życie. To tutaj uwiłam sobie gniazdko. Jest mi tutaj dobrze i chyba tylko jakieś bardzo skomplikowane sprawy rodzinne zmusiłyby mnie do powrotu. Odzwyczaiłam się od Polski i nie potrafiłabym żyć w tym kraju swobodnie, a na pewno nie z obecną mentalnością rodaków.


Czy dzielnica XYZ w Paryżu jest bezpieczna?
Kiedy widzę takie pytania to przyznaję, że się uśmiecham. Ktoś wynajmuje hotel w Paryżu po raz pierwszy lub kolejny, nie zna danej dzielnicy, więc robi małe rozeznanie, a następnie wczytuje się w negatywne opinie ludzi, którzy tam byli i głupieje. Bo ludzie piszą takie rzeczy, o których Paryżanom nawet się nie śniło. Owszem, nie każda dzielnica wygląda jak z amerykańskich filmów od Paryżu. Nie każda dzielnica aż rzyga romantyzmem. Są też dzielnice, które wyglądem przypominają warszawską Pragę zanim stała się modna. Nie oznacza to jednak, że w tych mniej reprezentacyjnych dzielnicach prawdopodobieństwo kradzieży jest większe niż na Polach Elizejskich, przy Operze czy w 16 dzielnicy (najbardziej wystawnej). Złodzieje są wszędzie - w metrze i na ulicy. Zasada jest prosta: pilnuj swoich rzeczy, a nie padniesz ich ofiarą. Nie siedź z nosem w telefonie w metrze (szczególnie kiedy metro stoi na stacji). Trzymaj zamkniętą torebkę i nie noś ważnych dla Ciebie rzeczy w kieszeni, szczególnie jeśli nie jest zamykana na suwak. 
Nie trzeba się również bać wychodzenia z domu po 20. Paryż to miasto, które nigdy nie śpi. Nawet o 1 w nocy na ulicach można spotkać mnóstwo ludzi, szczególnie w weekendy. Ja wracam do domu o różnych porach dnia i nocy i czuję się bezpiecznie. A umówmy się: dzielnica, w której mieszkam, jest często określana (szczególnie przez Polaków) jako "najgorsza dzielnica Paryża". Jest to oczywiście przekłamaniem, bo w mojej dzielnicy nie mieszkają sami emigranci, a moja ulica jest spokojna. Istnieje jednak przekonanie, że kobieta bez burki nie ma co się pokazywać na zewnątrz. Jak możecie się domyślić - bardzo często latam w szortach i sukienkach. ;) 

Innymi słowy, to czy czujemy się bezpiecznie w jakimś miejscu zależy w dużej mierze od nas samych i naszego podejścia do tematu. Jeśli będziemy opierać się tylko na negatywnych opiniach, to wiadomo, że nigdy nie będziemy czuć się swobodnie. Nie mówię, że Francja jest w 100% bezpieczna. Nie jest. Żadne państwo nie jest w 100% bezpieczne. Jednak jeśli pozwolimy by ten lęk nas zdominował, to przegramy. Życie jest jedno i warto z niego czerpać pełnymi garściami, zamiast tracić czas na strach przed zagrożeniem, które zawsze było, jest i będzie.